Pisaliśmy przed tym spotkaniem, że powie nam ono o naszej drużynie więcej niż dwie poprzednie kolejki razem wzięte. Powiedziało. Na Estadio La Perła padło sześć bramek, pięć z nich w jedenaście minut, a Perła Węgrów trzy razy odrabiała stratę w meczu z liderem tabeli. Ostatecznie 3:3 i punkt, po którym zostaje niedosyt, ale też sporo powodów do optymizmu.
Korekty w składzie jeszcze przed pierwszym gwizdkiem
Plany trenera Krzysztofa Nowaka zaczęły się zmieniać, zanim drużyny wybiegły na murawę. W wyjściowej jedenastce miał znaleźć się Daniel Krasinkiewicz, ale nasz kapitan nabawił się urazu już na rozgrzewce. Do tego w niedzielę nie mogliśmy skorzystać z Kuby Pawłowskiego, co wymusiło kolejną poprawkę w ustawieniu.
W ataku zagraliśmy duetem Bartek Iwańczyk - Karol Świdziński, wspieranym przez ofensywnych pomocników: Ayouba Boudadiego i Michała Mszycę. Jak się później okazało, wszystkie nasze bramki wyszły właśnie z tej strefy boiska.
Pięć bramek w jedenaście minut
Kto spóźnił się na to spotkanie o kwadrans, przegapił większość tego, co w nim najważniejsze. Między 5. a 15. minutą piłka wpadła do siatki pięć razy, a prowadzenie zmieniało się w rytmie, jakiego na tym boisku dawno nie widzieliśmy.
| Min. | Zawodnik | Wynik |
|---|---|---|
| 5 | Igor Machała (Czarni) | 0:1 |
| 7 | Michał Mszyca | 1:1 |
| 11 | Kostiantyn Zaitsev (Czarni) | 1:2 |
| 13 | Bartosz Iwańczyk | 2:2 |
| 15 | Gracjan Zaród (Czarni) | 2:3 |
| 47 | Karol Świdziński | 3:3 |
Za każdym razem to rywal wychodził na prowadzenie i za każdym razem odpowiadaliśmy. W żadnym momencie nie daliśmy się odkleić i to jest pierwsza rzecz, którą z tego meczu warto zapamiętać.
Trzy bramki z jakością
Wyrównanie na 1:1 to zasługa Michała Mszycy. Przejął piłkę powracającą od przeciwnika, przyjął ją jeszcze w powietrzu, ruszył do przodu i huknął niemal z 25 metrów.
Sześć minut później niemal ten sam scenariusz, tylko w innej obsadzie. Tym razem to Mszyca posłał podanie do Bartka Iwańczyka, a nasz snajper również uderzył z dystansu, po krótkim rogu. Bramkarz Czarnych nawet nie drgnął.
Trzecią bramkę otworzył rajd Kuby Fryzowskiego. Wykorzystał swoją szybkość, zabrał piłkę obrońcy i wystawił ją w okolice piątego metra, a tam z zimną krwią wykończył akcję Karol Świdziński. Wszystko w 47. minucie, dwie minuty po zmianie stron.
Nasza ofensywa była groźna przez całe 90 minut
Trzy bramki i sporo niewykorzystanych okazji. Świetną sytuację w pierwszej połowie miał Karol Świdziński, który po dośrodkowaniu uderzał głową z ośmiu metrów, ale piłka minęła bramkę. Głową próbował także Szymon Nasiadek. Przy odrobinie skuteczności ten mecz mógł skończyć się zupełnie inaczej.
Bramki, którym można było zapobiec
Boli nie sam fakt straty trzech goli, tylko sposób, w jaki je straciliśmy. Przy pierwszym zabrakło mocniejszej gry na naszej lewej stronie defensywy. Szybki zawodnik gości doszedł do końcowej linii i zagrał równolegle do bramki, a po nieudanej próbie interwencji piłka trafiła pod nogi napastnika. Trafił Igor Machała, o którym pisaliśmy w zapowiedzi - w minionym sezonie zdobył 20 bramek w 29 spotkaniach A klasy, a w barwach Czarnych wpisywał się na listę strzelców regularnie od pierwszego meczu. Wiedzieliśmy, że jest groźny.
Druga bramka padła po wyrzucie z autu i dośrodkowaniu w pole karne, z którego wyszedł centrostrzał wkręcający się w siatkę przy dalszym słupku. Trzecia to nasz własny błąd: po rzucie wolnym pośpieszyliśmy się z wyprowadzeniem piłki, zagraliśmy prosto do rywala i zapłaciliśmy za to kontrą tuż przed przerwą.
Czarni mieli w tym meczu również sytuacje, w których powinni podwyższyć. Kilka razy uratował nas wtedy Konrad Krakowski.
Czerwona kartka i 25 minut w przewadze
Po przerwie na boisku pojawił się Damian Karczewski i to on zaczął napędzać nasze ataki. Po jednej z akcji, po podaniu ze skrzydła, wchodził z piłką w pole karne. Obrońca gości spóźnił się z interwencją i wślizgiem trafił w jego nogi. Sędzia nie miał wątpliwości i sięgnął po czerwoną kartkę - boisko opuścił Filip Bielecki.
Od 65. minuty graliśmy więc w przewadze. Nadzieje na komplet punktów były spore, ale wynik już się nie zmienił. Trener po meczu tłumaczył, dlaczego nie postawił wszystkiego na jedną kartę.
![]()
Jestem zadowolony z tego remisu. Graliśmy w przewadze ponad 25 minut, ale byliśmy już naprawdę zmęczeni, dlatego nie ryzykowałem za wszelką cenę i wolałem zachować pełną czwórkę z tyłu. Widzieliśmy niedawno mecz, w którym drużyna grała 85 minut w przewadze i straciła trzy bramki z kontry. Cieszy mnie to, że gramy jak równy z równym z zespołem, który będzie w czołowej trójce ligi.
Krzysztof Nowak Trener
Czego dowiedzieliśmy się o tej drużynie
Przyjechał do nas zespół, który przez dwie pierwsze kolejki stracił w sumie jedną bramkę. Wyjechał z Węgrowa, wyciągając piłkę z własnej siatki trzy razy. To najlepsza odpowiedź na pytanie, które sami sobie zadawaliśmy przed tym meczem.
Czarni Jelcz-Laskowice przeszli latem ogromną przemianę i o ich poprzednim sezonie nikt już nie pamięta. To drużyna, która będzie się biła o awans, a na pewno o miejsce w czołowej trójce. My zagraliśmy z nią jak równy z równym.
Najwyższy czas uwierzyć we własne umiejętności i w to, że możemy walczyć o punkty z każdym w tej lidze. Poprzedni sezon przekreślamy grubą kreską - w tych rozgrywkach jesteśmy inną drużyną i gramy o coś więcej niż spokojne utrzymanie.
![]()
Od początku przygotowań nie przegraliśmy żadnego meczu, nie licząc rzutów karnych w Pucharze Polski. Pora uwierzyć w siebie i w umiejętności kolegów z zespołu.
Krzysztof Nowak Trener
Trzeba jednak pamiętać, że sezon jest długi. Naszą siłą jest cały zespół, a z czasem pojawią się kontuzje i wykluczenia, które przetestują szerokość kadry. Niedzielna rozgrzewka pokazała, jak szybko takie rzeczy potrafią zmienić plany.
W tabeli bez większych zmian
Ten remis niewiele zmienił w układzie sił, bo w 3. kolejce punktami podzieliła się cała czołówka. Pogoń Oleśnica zremisowała z Sokołem Marcinkowice, a KS Gręboszyce z Długołęką 2000. W efekcie aż pięć drużyn ma po siedem punktów i o kolejności decyduje różnica bramek.
Perła Węgrów kończy tę kolejkę na drugim miejscu, wciąż bez porażki i wciąż tuż za Czarnymi Jelcz-Laskowice. Przed nami wyjazd do Wojnowic, czyli do zespołu, z którego latem wywodzi się spora część kadry naszego niedzielnego rywala.
4. kolejka: Skra Wojnowice - Perła Węgrów
Pierwszy wyjazd w tym sezonie. Jedziemy po kolejne punkty.
W skrócie
- 🔹️Perła Węgrów 3:3 (2:3) Czarni Jelcz-Laskowice w hicie 3. kolejki na Estadio La Perła
- 🔹️Pięć z sześciu bramek padło między 5. a 15. minutą, trzy razy odrabialiśmy stratę
- 🔹️Dla Perły trafili Michał Mszyca, Bartek Iwańczyk i Karol Świdziński
- 🔹️Od 65. minuty graliśmy w przewadze po czerwonej kartce dla gości, ale nie wykorzystaliśmy tego
- 🔹️Siedem punktów po trzech kolejkach, drugie miejsce w tabeli i wciąż komplet meczów bez porażki
Typuj kolejne mecze Perły
Liga Typera trwa, a na zwycięzcę sezonu czeka nagroda niespodzianka. Typy zamykają się godzinę przed pierwszym gwizdkiem.
Przejdź do typowania

Komentarze (0)
Bądź pierwszą osobą, która skomentuje ten artykuł.
Ładowanie komentarzy...